sobota, 21 lutego 2015

21 lutego 2015 roku

Hejka.
W czwartek ok. 15 wróciłam ze szpitala ale nie mogłam się jakoś zebrać żeby napisać. A teraz nie mam ochoty żeby sobie pobyt tam przypominać. Napiszę tylko tak: byłam, widziałam, nie polecam. Znalazłam koleżankę. Którą wcześniej poznałam na asku ;D Więc nie było tak źle :)
A teraz wracam do przepisywania zeszytów. Do napisania! 😊

środa, 4 lutego 2015

4 lutego 2015 roku

Post a'la vlog?

Hejka kochani.
Dziś zapraszam Was na opowieść o moich włosach.
Wiem, może wydawać się to dziwne (nudne), ale odkąd dwa lata temu zaprzyjaźniłam się ze swoimi włosami, są one dla mnie bardzo ważne (jedyna ładna część mnie...).

Przede wszystkim kolor:
Jak powszechnie wiadomo, pod koniec wakacji pofarbowałam swoją szopę najpierw na czerwono, później na różowo i wreszcie na bordowy. Bordowe włosy bardzo mi odpowiadały, gdyż... więc... ponieważ... bo... lubię być w centrum uwagi jeśli chodzi o wygląd; nie przeszkadza mi że ludzie dziwnie na mnie patrzą, czy widząc mnie krzyczą "O Boże!" (tak zareagowała na mnie koleżanka, z którą mamy wspólnego dermatologa..). Chcę być sobą i tak mamo, chcę zrobić z siebie dziwadło.
Aktualnie mam na głowie kolor jasnokasztanowy przeplatany rudym i ciemnym różem.

Po drugie - cięcie:
Moim marzeniem z dzieciństwa jest mieć długie włosy. W czasach, kiedy jeszcze byłam blondynką, rodzice nie pozwalali mi ich zapuścić (do dziś nie mam pojęcia dlaczego). Przyjaźniłam się wtedy do bólu z Natalią - mój autorytet z lat młodości xd Przeciwieństwa się w końcu przyciągają :) Ona: mała cyganka, włosy do pępka, koleżanka wszystkich żyjątek. Ja: mała szara myszka w kolorze blond z włoskami nieco za uszy (:c), nnienawidząca połowy znanej jej populacji.
Mniej więcej trzy lata temu zdecydowałam sprzeciwić się woli rodziców. O dziwo tylko trochę pomarudzili.
Z początku trudno mi się było przestawić z opcji "tylko rozczesuj" na opcję "czesz i zaplataj". Musiałam wcześniej wstawać, co było dla mnie jako największego lenia na świecie prawdziwą katorgą ale... dałam radę ^^ I jestem z siebie dumna.
Teraz mam włosy mniej więcej do połowy... przedramion? Brakuje mi odpowiedniego odnośnika. Ale rozumiecie, są dosyć długie. Dodatkowo są mocno wycieniowane (jeśli można to tak określić). No i mam "pseudogrzywkę". Czyli że niby ją mam, ale zaczesuję na bok i do tyłu.

Nr 3 - uczesanie:
Uwielbiam wplatać rożne rzeczy we włosy. Kwiatki, sratki, wstążki, niewstążki - wszystko (w granicach rozsądku, oczywiście!). Lubię też od czasu do czasu zapleść sobie parę warkoczyków. Aktualnie mam trzy. Wszystkie po lewej stronie głowy. Dwa wychodzą od przedziałka, a jeden jest tak jakby pod włosami i bez przerwy spada mi na ramię..
Najczęściej (czyli do szkoły) czeszę się w kucyka, czyli koński ogon. Nie zostawiam grzywki! Czasem (raz na dwa tygodnie?) z tego kucyka zaplatam zwykły warkocz. Częściej jednak zaplatam go na boku, koniecznie po lewej sstronie. Oczywiście że umiem zaplatać też inne rodzaje warkoczy! Kłos, skręcany (sznurek), z czterech, koszyczek, dobieraniec (francuski), czy nawet dobierany kłos! Z tych, z którymi się spotkałam, nie umiem tylko odwróconego ;)

Tyle. Dopowiem tylko że mam włosy grube i jest ich okropnie dużo. Poza tym kręcą się i puszą, dlatego potrzebuję zawsze dwóch godzin żeby je ogarnąć po umyciu. I potem dwa-trzy dni spokoju ;)

Jeśli kogoś zanudziłam na śmierć to serdecznie przepraszam :)
Do napisania! ;D

PS. Od kiedy to kapsle od tymbarków informują o pogodzie?! Ominęło mnie coś?

wtorek, 3 lutego 2015

3 lutego 2015 roku

Trzydzieści pięć minut po północy ;D
Drugi dzień ferii.
Skoro pierwszy przespałam, to drugi powinnam przepracować, c'nie? Tylko co tu robić... Mogę poczytać Krzyżaków albo... poczytać Krzyżaków? Nie, naprawdę nie mam nic pożytecznego do roboty...
Chyba pójdę spać. Przynajmniej internetu nie będę marnować...

                                                                                                           Jun M.