Święta, święta i po świętach.
Było nudno jak diabli, bo moja ukochana chrzestna ze swoją rodzinką postanowiła się z nami nie spotkać (w sensie, że ze mną i moimi rodzicami).
Kamila mszcząc się na Patrygu, Dominiku i Karo wzięła i zachorowała. A dziś, jutro, itd. pisze egzamin. Za sześć minut kończy polski :/ Jaka ona jest biedna...
Junnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz