wtorek, 15 kwietnia 2014

15 kwietnia 2014 roku

Powracam!
Zupełnie po cichu, tak jak odeszłam.
Przepraszam, ale ostatnio nie miałam do niczego głowy, nawet do blogowania.
Zacznę od początku: Iszi i Tali stwierdziły, że bardziej lubię Kam (ale to dziecinnie brzmi...), a ja postanowiłam, że jak chcą, to niech sobie idą, gdzie je oczy poniosą, a ja zostanę z Kam, Martynną i Natalgą. I jest dobrze. Rozpaczałam tylko dwa dni. TYLKO! Nie mam zamiaru rozpaczać więcej. Jeśli odeszły, to nie są mnie warte (słowa Kam potwierdzone przez Martynnę). I tego się trzymajmy.
Teraz jest spokojnie. Po prostu spokojnie. Żyję dalej, nikt mnie nie zadźgał w ciemnym zaułku, chodzę do szkoły, sms-uję z każdym, kto ma coś na koncie, czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce, jestem sobą ^^. Tak zwyczajnie, sobą. Nikogo nie udaję. Nie muszę. Zero wymuszonych uśmiechów, uprzejmości. Takie życie to ja lubię. Nie, ja nie lubię życia. Lubię ludzi wokoło, a życie może sobie iść tam gdzie Iza i Talka. Wszystko mi jedno. Ale ludzie są zacni, nie powiem :)
Pozdrawiam!
Jun M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz