niedziela, 30 marca 2014

30 marca 2014 roku

Boję się!
To znaczy tak na serio to się nie boję, ale powinnam. Bo ja taki ewenement na skalę światową co nawet piszczeć nie umie...
Nie będę pisać. Mam nastrój mniej więcej taki jak wtedy kiedy zadźgałam Iszę... 

We wtorek sprawdzian. I koniec fakultetów. Mnie bardziej interesuje to drugie. Będę kończyć lekcje o dwunastej <3 Czyż to nie jest cudowne? A przy odrobinie szczęścia odwołają nam jeszcze te wszystkie kółka matematyczne (bo kto, normalny, nienormalny, wytrzyma osiem godzin matmy tygodniowo?!).

W piątek podczas lekcji ja i pięciu chłopaków z mojej klasy (tak, wiem że to podejrzanie brzmi) pojechaliśmy z wycieczką na narodowy do Warszawy i do kina na Obietnicę. Oczywiście nie poszłam na ten jakże fascynujący film, gdyż, więc, ponieważ, bo nie było ze mną moich BFF. Zasada: wszędzie łazimy razem, tym razem coś nie wypaliła, bo Iszka chciała jechać do Wawy, a nie pozwolili jej rodzice, a Talce rodzice kazali, a ona nie chciała. One są dziwne. Obydwie, jedna dziwniejsza od drugiej. A później przyszły się ze mną pożegnać o siódmej przed szkołą i przez cały dzień męczyły mnie sms-ami. Normalnie dziwniejsze ode mnie...





Kam przedstawiła mnie za pomocą wykresu: pomysłowa+rezolutna+dziwna=(moje imię) po tym jak próbowałam ją przekonać, że wystarczy: dziwna, dziwna, dziwna. Kam za to jest: cudowna+wspaniała+dziwna=(jej imię). I to już nie jest przesada.

Wee. Właśnie odkryłam, że jak się tak szybko przejedzie palcem po jednym z dwu milimetrowych warkoczyków po prawej stronie mojej głowy, które dziś o 6:40 własnoręcznie zaplatałam, to to jest fajne uczucie. A jak już jesteśmy przy moich włosach to od dzisiaj około pierwszej w nocy mam grzywkę... Wiem, zdolna jestem. nawet ładnie mi to wyszło :) Jestem z siebie dumna. A Tali mnie ochrzaniła.

Idę czytać Dary Anioła. Z Księgami Pellinoru dałam już sobie spokój. Kiedyś to doczytam. Kiedyś...
Junnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz