Znowu mam doła. Dlaczego? Bo żyję! Wczoraj nie poszłam do szkoły i myślałam. Za dużo, jak zwykle.
Kamila nie chciała nawet normalnie ze mną porozmawiać, tylko jak zwykle się kłóciłyśmy o byle gówno.
Kontakt z Natalią się urwał po dwóch tygodniach od spotkania, jak zawsze.
A Pan M.? Olewa mnie. Pół roku znajomości na odległość i już. Koniec. Około początku listopada zamieniliśmy dwa słowa o jakimś beznadziejnym filmie. Zaraz po tym jak się na niego wydarłam. I przeprosił.
Tali rozlał się wyświetlacz w telefonie i naprawią jej dopiero szesnastego.
Iszan nie ma nic na koncie. Ale nawet jakby miała to i tak nic by to nie zmieniło, bo Szanowna Panna ma szlaban na telefon.
Pan Bartłomiej nr3 nie odezwał się od wesela Katarzynki. Po co więc był mu mój numer?
Syl ma Eryka (ktokolwiek to jest, jakkolwiek wygląga i gdziekolwiek mieszka).
Gabi ma problemy z przyjacielem...
A ja jestem tu.
Sama, smutna..
Znaczy.. mam mandarynki. I szalonych rodziców. Którzy wczoraj jak wrócili stamtąd gdzie byli kupili lody. Koktajlowe. I teraz chorujemy ;) Tata w Warszawie. Mama w Łukowie. A ja w domu, z wrednymi dziadkami, którzy próbują mnie wyciągnąć na rekolekcje.
Do moich przyjaciół mogę zaliczyć jeszcze różową, puchatą poduszkę w kształcie gwiazdki, która od roku towarzyszy mi gdziekolwiek się wybiorę. Teraz też leży ze mną w salonie na kanapie i słucha piosenki Eda Sheerana "I See Fire". Wcześniej jeszcze Charli XCX "Boom Clap". The sound in my heart..
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego życie jest tak cholernie niesprawiedliwe?
(Nie)szczęście
Junnika
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz