27 czerwca 2014 roku
I dziś nastał koniec. A może to dopiero początek? Cieszę się, że nie muszę zmieniać szkoły. Nie lubię się powtarzać, dziesięć razy bez celu opowiadać o sobie. Poza tym ludzie z mojej klasy są fajni - razem możemy nawet uratować świat. Nie żebyśmy planowali w najbliższym czasie taką akcję. Ratowanie świata to nie nasza działka. My rozśmieszamy nauczycieli (nawet tych najtwardszych) i kolegujemy się personelem szkoły. I organizujemy 80% wszystkich rajdów, wycieczek, dyskotek, biwaków itp itd. Tak, moja klasa jest fajna. I choć była fajna już na samym początku, z Tomkiem z Francji i Wiktorią z Anglii, to fajną pozostała, gdy tamci odeszli, a pojawili się inni - Iszi, Osiniak i Gruby. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez nich. Nie mogę uwierzyć, że mogłam żyć normalnie jako jedyna osoba z Celin Szlacheckich, bez koleżanek, kolegów. Nawet z Martynną się jeszcze nie kumplowałam. Nie znałam Kamili. Teraz to wydaje mi się nierealne. Tak jak to, że kiedyś Natalga nie miała wokół siebie wianuszka wielbicieli. Albo to, że moi rodzice mieli tylko jeden samochód. Że Adam uczył mnie się bić. Że na strychu był tylko strych, a na stole pod oknem stała zabytkowa maszyna do pisania, którą znalazłam z Piotrkiem i Adamem, kiedy pewnego deszczowego dnia nam się nudziło. Teraz jest inaczej. Maszyna znów gra rolę zaginionej. Piotrek chodzi do liceum i mogę zliczyć na palcach jednej ręki ile razy u nas był w tym roku. Adam poszedł do Łukowa do gimnazjum i nie było go u nas jeszcze dłużej. już nie jem obiadów u cioci. Bez przerwy kłócę się z Natalgą. Wszędzie towarzyszy mi Martynna. A Iszi gości u mnie przynajmniej raz w tygodniu. Gdyby ktoś mi powiedział, że w szóstej klasie tak będzie się prezentowała moja mała rzeczywistość - nie uwierzyłabym. Zresztą, w tamtym roku nikt z mojej klasy nie wiedział, że mogę powiedzieć dwa zdania na jakiś temat niezwiązany ze szkołą. A teraz zapewne nie pamiętają już mnie jako cichej myszki, ulubienicy wszystkich nauczycieli. Zmieniłam się, lecz nie z własnej woli. To mój świat się zmienił, zmuszając mnie, bym się przystosowała.

Junnika
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz